header image
 

Starożytne rasy

Starożytne rasy

Starożytni to nazwa dla wszystkich ras, zamieszkujących Nosgoth przed erą ludzi(patrz Historia i Pierwsza Apokalipsa), jednak uczeni skłaniają się do tego, by nazywać tak wszystkie istoty, których długość życia znacznie przekracza długość życia ludzkiego. Wedle tego rozróżnienia możemy wskazać kilkanaście ras Starożytnych, które albo dawno opuściły ten świat, albo przeniosły się na tereny niedostępne dla ludzi.

Nie jest dokładnie znane kiedy i w jaki sposób rasy te znalazły się w Nosgoth, jednak z podań es’lanverów można wywnioskować, że pojawili się tu przed przeszło milionem laty. Es’lanverzy jednak, pomimo całej swojej wiedzy, nie mieli pojęcia kto i w jaki sposób stworzył Nosgoth, więc można przyjmować, że istnieją byty jeszcze bardziej pradawne niż Starożytni.

Es’lanverzy, Dzieci Szczęścia, Powiernicy Wiedzy

O Dzieciach Szczęścia niewiele wiadomo, ważne natomiast jest, że już ich w Nosgoth nie ma. Po Apokalipsie zwyczajnie zniknęli, zostawiając wszystkie swoje miasta, zdobycze technologiczne i kulturalne. Pomimo nienawiści jaką ludzie darzą Es’lanverów wiele im zawdzięczają np. język, projekty budynków wyjątkowo odpornych na zniszczenia, sposoby wytapiania stali i innych stopów metali i wiele innych umiejętności. I choć uczyli ludzi tylko dlatego, żeby mogli oni lepiej im służyć, to w końcu ludzie wykorzystali ich wiedzę przeciwko im samym. Tajemnicą jest gdzie się podziali po Apokalipsie, choć ludzcy uczeni sugerują, że wszystkich wybito, co do nogi.
O Powiernikach Wiedzy można powiedzieć niewiele, poza tym, że każdy członek tej rasy był leniwym próżniakiem, polegającym w głównej mierze na swoim nadzwyczajnym szczęściu. Nie bez kozery nazywano ich Dziećmi Szczęścia. Gdy członek tej rasy podnosił kamień z drogi i mówił, że rzuci w przeciwległą stronę do Ciebie i Cię trafi, to tak było. Kamień zwykle był kilka razy potrącany przez ptaki, poruszany przez wiatr, ale zawsze docierał do celu. Ich szczęście było legendarne, nawet dzieci es’lanverów mogły pokonać najlepszego ludzkiego fechmistrza, dlatego, że ten się nagle potknął i upadł na ich ostrze. To jednak było też ich największym przekleństwem. Es’lanverzy były istotami nieskończenie leniwymi, zdobywanie nowych umiejętności przychodziło im z ogromną łatwością, ale nigdy nie rozwijali ich. Starczało im to, co mieli. Głównie przez to przegrali z ludźmi, którzy wykorzystali ich największą słabość - pewność siebie - przeciwko im samym. I choć szczęście dopisywało tym Starożytnym, to z powodu lenistwa i poczucia pewnej wygranej, przegrali z determinacją ludzi.

Dzieci Szczęścia byli wysokimi humanoidami o ostrych twarzach i głęboko osadzonych, przenikliwych, szarych oczach. Ponoć byli tacy, którzy mieli oczy innego koloru, ale nie ma na to żadnych dowodów. Ich orle twarze zdobiły wąskie wysokie nosy i uwypuklone wały nadoczodołowe. Nigdy nie spotkano Dziecka Szczęścia, które nie byłoby szczupłe i gibkie. Zwykle nosili długie, zaplatane w maleńkie warkoczyki włosy koloru stali.
Głowa es’lanverów z grubsza przypominała ludzką, ale była wypukła w części potylicznej. Nie wiadomo jak to zaważało na ich umiejętnościach. Ich uszy były zniekształcone i praktycznie bezużyteczne, jednak byli urodzonymi poliglotami - nikt nie wie dlaczego. Wąskie, blade wargi ukrywały szeregi kłów. Nie posiadali siekaczy czy trzonowców, tylko kły.

Ka’vari, wampiry, Złodzieje Życia

Ka’vari, podczas Apokalipsy, trzymali na Nosgoth swoje żelazne szpony, terroryzując ludność i polując na kogo popadnie. Mało kto mógł dorównać wampirom wściekłością i zaciekłością, gdy musieli tłumić raz po raz wybuchające powstania. Przez kilka miesięcy Apokalipsy z uprzejmych gospodarzy, którzy sycili się krwią niewolników czy tych, którzy polubili Pocałunek i wysublimowane poczucie rozkoszy, które ponoć doświadczali, przeistoczyli się w tyranów, wiecznie niespokojnych, że coś zagrozi ich egzystencji. Ich niepokój sięgnął zenitu, gdy dowiedzieli się o zmierzającej w ich stronę armii Es’lanverów. Złodzieje Życia pod przewodnictwem Caine’a uderzyli na tłumy buntowników i zgładzili prawie jedną czwartą miasta. Podporządkowali sobie pozostałych i czekali na oblężenie przez jakąkolwiek armie. Nic takiego się nie mogło zdarzyć, bo nastąpił wtedy Upadek Starych Bóstw. Wedle zasady “moc przyciąga moc” w Nosgoth, gdzie spadł Verthisyan, Pan Ziemi, zaroiło się od ludzkich uzurpatorów, którzy w przeciągu kilkunastu dni spacyfikowali miasto, przejmując jego esencję. Przy okazji też wyrżnęli większość wampirów.
Resztki, które zdołały się uratować, nadal gdzieś ukrywają sie na Nosgoth, jednak nie są na tyle silni, by spróbować otwarcie wystąpić przeciwko ludziom.

Złodzieje Życia są wysocy i chudzi, jednak niesamowicie żylaści. Ich oczy gorzeją czerwonym blaskiem, który albo jaśnieje albo ciemnieje w zależności od przeżywanych emocji i ilości krwi śmiertelnych, płynących w ich żyłach. Grube, potężne kości jarzmowe i lekko niebieska skóra sprawiają, że twarze wampirów przypominają obrazki potworów z książek dla dzieci. Posiadają ludzkie uzębienie za wyjątkiem kłów, które są trupio białe i bardzo długie.
Zwykle byli całkowicie łysi, czaszki pokrywali tatuażami w ich własnym języku, który niestety nie został nigdy przez ludzi odczytany - głównie z tego powodu, że gdy Ka’vari umierają to zamieniają się w popiół. Ponoć istnieje możliwość stania się Ka’vari, ale ona również nie jest znana ludziom czy innym śmiertelnym rasom.

Tesnastrale, Strażnicy Równowagi, Regulatorzy

Tesnastrale to najbardziej tajemnicza ze wszystkich starożytnych ras. Znani są tylko z nazwy i pewnego podania Es’lanverów o nazwie “O wrogach i sposobie ich zwalczania”. Niestety nie zachował się ani jeden egzemplarz tego dzieła. Wnioskując z nazw tej rasy, można wnioskować, że ich głównym zadaniem jest zachowanie równowagi między siłami “zła” i “dobra” w Nosgoth, jednak albo “zło” i “dobro” jest w jak najlepszej równowadze, albo ta rasa zwyczajnie już przestała istnieć. Niektórzy skłaniają się do twierdzenia, że to odłam rasy Es’lanverów, którzy zbuntowali się przeciwko swoim braciom, jednak nie ma na to żadnych dowodów.

Tesnastrale nie pozostawili po sobie żadnych śladów na Nosgoth.

Feniksy, Dzieci Ognia, Cast’nosrule

Feniksy to rasa, która zdominowała przed Apokalipsą południową część całego Nosgoth, władali ogromnymi obszarami, na których mieszkały koczownicze plemionami nomadów(głównie Sarathorów, Nosthararów, Gernadorów i Thesnalothów). Dzieci Ognia opuszczały szczyty swoich gór, od razu potem jak działalność wulkaniczna w danych łańcuchach górskich zmniejszała się. Lecąc na południe Nosgoth, obracali w niewolników przedstawicieli wyżej wymienionych plemion, tworząc dzięki nim państwo, którego nazwa niestety nie przetrwała do naszych czasów. Wiadomo jednak, że podobnie jak inne starożytne rasy, wysługiwały się ludźmi, by to oni wznosili ich ogromne miasta(słowo ogromne tyczy się wysokości nie rozległości miast), w których Feniksy razem ze swoimi niewolnikami mieszkali. Warto zauważyć, że niewolnicy Cast’nosruli byli najlepiej traktowani ze wszystkich - ta starożytna rasa uczyła ich magii i wielu przydatnych umiejętności. Dzięki właśnie nim, rozpowszechniono w Nosgoth ścieżkę ognia, Arald Casthress, która w wyniku niekończących sie wojen po Apokalipsie zyskała na popularności we wszystkich cesarstwach/imperiach/królestwach, jakie istniały na przestrzeni tysiącleci.

Wygląd tej rasy doskonale się zachował w pamięci ludzi, choć od wieków nie widziano żadnego przedstawiciela Dzieci Ognia. Feniksy były wysokimi(ponad pięciometrowymi) ptakami o ogromnej rozpiętości płomiennych, nieustannie gorących skrzydeł koloru głębokiej czerwieni, przechodzącej w ostry oranż i karmazyn. Wyjątkowo stare osobniki tej rasy miewały pióra barwy kolorów tęczy, jednak takich można było policzyć na palcach jednej ręki. Dzioby miały barwy złota i twardości, której nie można było spotkać u żadnych metali czy stopów tychże. Dzioby zabitych Feniksów były kiedyś warte fortunę, teraz są zwyczajnie bezcenne(wiadomo, że w Nosgoth znajduje się kolekcja sześciu dziobów Dzieci Ognia, jednak nikt nie wie w czyim posiadaniu się znajduje).

Feniksy były największymi oszustami wśród wszystkich ras Nosgoth, wielokrotnie zakładały się z Dziećmi Szczęścia o różne rzeczy, w tym nierzadko tak poważne, jak władania całymi milionami ludzi i innych podrzędnych ras. Zostawiły po sobie, zanim tajemniczo zniknęły bezpośrednio przed Apokalipsą, dwa ogromne miasta - Czerwony Kieł i Mały Kieł - usytuowane przy Zatoce Kłów, na dalekim południu, blisko Archipelagu Aileeness.

Noth’rule/Noth’rule Cesarscy, Skvylendzi, Gevoncja

Gevoncja to najbardziej poznana z ras starożytnych, głównie z tego powodu, że ona zjawiła się dopiero po Apokalipsie. Pojawienie się Skvylendów na Archipelagu Aileeness było szokiem dla tubylców, którzy natychmiast zostali podbici i zniewoleni. Nieliczni, którym udało się uciec opowiadali o ogromnych miastach w środku dżungli, zbudowanych z ogromnych kamiennych bloków i przerażających władców niewolników. Wyspy Archipelagu Aileeness wielokrotnie były szturmowane przez rozmaite cesarstwa czy imperia, jednak nigdy nie udało sobie poradzić z Noth’rulami.

Noth’rule to istoty pod względem fizycznym idealnie przystosowane do walki. Ich mniejsi bracia - Noth’rule Cesarscy - przewyższają ich za to zmysłem taktycznym.Skvylendzi wygląda jak trzy i pół metrowi ludzie z trupio zieloną skórą i zwierzęcym pyskiem, wypełnionym ostrymi potrzaskanymi zębami. Zęby tym stworzeniom odrastają w krótkim czasie, lecz są niezwykle kruche. Tkanka kostna otacza kończyny Gevoncjów, nie blokując w żaden sposób stawów kulistych, co daje Noth’rulom możliwość wyginania kończyn we wszystkie strony.
Włókna mięśniowe Noth’ruli mogą rozciągać się do niezwykłych rozmiarów czy to zmniejszać do minimum podczas ułamka sekundy. Zwykle pokryci są ogromną masą mięśni, jednak gdy tego potrzebują to mogą je skurczyć do minimum. Gevoncja są wyjątkowo szybkie.
Noth’tule Cesarscy to jedyni przedstawiciele tej rasy, którzy przejawiają inteligencję przewyższającą ludzką. Zawdzięczają to dodatkowym płatom skroniowym i potylicznym. Ich zdolności do powiększania i zmniejszania mięśni są ograniczone, co czyni z nich słabszych wojowników. Zachowali naturalną budowę stawów swoich większych braci.
Pomimo mniejszych rozmiarów są wyśmienitymi wojownikami, umiejącymi wykorzystać swoją inteligencję w walce. Wspaniale dowodzą małymi, góra trzydziestoosobowymi oddziałami, przy dowodzeniu większej liczby żołnierzy, zwyczajnie się gubią.

Zamieszkują Archipelag Aileeness, gęsto porośnięty lasami tropikalnymi, dzięki którym jeszcze żadne państwo nie podbiło tego narodu.

~ autor Anomandaris w dniu maj 8, 2008.

Napisz odpowiedź