Rasy śmiertelne: Krasnoludy
Krasnoludy, Dzieci Gór, Agrathe’grythci
Wygląd i budowa:
Krasnoludy to masywne stworzenia mierzące nieco (lub czasem nawet grubo) ponad dwa metry. Ich muskulatura jest wyraźnie zaznaczona na ciele, choć wprawny obserwator i wykształcony człowiek zarazem mógłby stwierdzić, że różni sie znacznie od ludzkiej. U tych istot każdy mięsień, zamiast rozrastać się na jeden masywny, to w wieku dojrzewania obok niego przyrastają dwa nieco mniejsze, które z tym pierwszym współpracują. Szczęki mają masywne, dobrze umięśnione, a zęby niezwykle twarde, co pozwala im żywić się do samego końca - nigdy nie zostawiać choćby kości po posiłku. Na ich skórze koloru popiołu wyraźnie rysują się wszelkie żyły kryjące się pod skórą. Ich dłonie wykazują się może małą zręcznością, ale za to potężnym ściskiem łamiącym wręcz kości. Co do ubioru - lubują się w wszelkiego rodzaju skórach zwierzęcych, ale też i nierzadko są to skóry ich własnych pobratymców, którzy przegrali z nimi w pojedynku. Ich włosy mają kolor siwy. Dumą jest dla nich zapuszczać brody. Długość brody w ich mniemaniu przelicza się na wiek i doświadczenie krasnoluda. Jeśli w jakimś wypadku któryś z nich taką brodę stracił, to w najlepszym wypadku spadł by na sam dół hierarchii, a w najgorszym - zostałby albo wypędzony, albo pożarty na miejscu przez którychś z niżej stojących krasnoludów. Oczy natomiast mają głęboko osadzone w oczodołach niczym nefrytowe kulki wypatrujące wszędzie wokół możliwości zmiażdżenia czegoś lub kogoś.
Pochodzenie:
Góry Thaderrak to ojczyzna krasnoludów. Początki ich istnienia nie są dokładnie znane. Pierwsze zapiski pochodzą o pojawieniu się tych barbarzyńskich plemion pochodzą sprzed trzystu tysięcy lat i mówią raczej niejasno o populacji kamiennych ludzi zamieszkującej owe szczyty. Najprawdopodobniej słowo kamienny odnosi się tu do koloru skóry i budowy tych istnych olbrzymów. Nie jest jednak pewnym, że chodzi właśnie o nich. Ogólnie przyjęto, że kronikarz miał na myśli właśnie krasnoludy, jednak wielu historyków spekuluje na ten temat. Najpopularniejsza teoria zaraz po tej wymienionej, to to, że ów zapis mówi nie o istotach z ciała, a dosłownie z kamienia, czyli o istotach ziemi, kamiennych olbrzymach, które do pięćdziesięciu tysięcy lat wstecz również zamieszkiwały te regiony, jednak nieco bardziej w kierunku północnym. Krasnoludy walczyły zaciekle z owymi tajemniczymi stworzeniami, jednak nijak ciało się miało do kamienia. Ci jednak chcąc zachować pokój (lub jego pozory) wezwały wodzów większych plemion na rozmowy pokojowe na co, odstępując od reguły, krasnoludy zgodziły się. Wkrótce po tym wydarzeniu kamienni zniknęli z tamtych okolic nie pozostawiając po sobie najmniejszego śladu.
Hierarchia:
Krasnoludzkie ludy dzielą się na plemiona. Spośród nich wszystkich najważniejszymi są Derrizian, który podporządkował sobie inne plemiona, oraz Ther-ghul, Arghrro i Karrakh. Każde plemię posiada swojego wodza, Grusha, którego słuchać musi należący do plemienia. Wyjątkiem tutaj jest wódz Derrizian, zwany Grushghak, który może rozkazywać każdemu z krasnoludów. Samica wodza (bo małżonka w przypadku tych barbarzyńców było słowem wielce nie na miejscu) ma takie same prawa, jak sam wódz. Zdarza się nawet (choć bardzo rzadko), że kobieta zostaje wodzem, w takim wypadku role się odwracają. To mężczyzna dostaje prawa od kobiety. Różnica pomiędzy tymi dwoma stanowiskami jednak różni się tym, że słowo wodza jest ważniejsze od słowa partnera/partnerki (jeśli możemy tak to ująć) i w każdej chwili ten może zgładzić partnera lub partnerkę za nieposłuszeństwo. Aby zostać wodzem trzeba wygrać pojedynek na pięści. Zero zasad, rytualny ring, dwóch krasnoludów przeciwko sobie. Ten, który wygra walkę zazwyczaj pożera swojego przeciwnika na znak siły i tego, że odbiera wrogu jego niegdysiejszą funkcję i potęgę. Czasem jednak może swego przeciwnika oszczędzić. Tak, czy inaczej, wygrany wędruje wyżej, a przegrany na samo dno i musi się liczyć z powszechną utratą szacunku. Jeśli zaś chodzi o samicę takiego wodza (ewentualnie samca) może albo wynieść razem ze sobą swoją uprzednią partnerką (partnera) na przyboczną funkcję, lub korzystać z, hm, usług partnerki, bądź partnera, poprzedniego wodza. W takich wypadkach, jeśli kobieta pokona mężczyznę, który był wodzem, lub na odwrót, mężczyzna kobietę-wodza, często dochodzi do homoseksualizmu, gdyż przejmują osobnika należącego wcześniej do poprzedniego wodza. Jeśli chodzi o hierarchię poniżej wodzów – nie ma konkretnych zasad, jest ona głównie ustalana indywidualnie, ale opiera się zazwyczaj na brutalnych morderstwach, wzajemnych pożeraniu siebie i pokazach siły.
Kultura:
Kultura w społeczeństwie krasnoludów jest niezwykle uboga. Właściwie jedyne co godne uwagi u tych stworzeń do szamanizm i to do jak wysokiego stopnia doszli co poniektórzy z nich. Magowie krasnoludów skupiają się na Arald Dressgoth, Ścieżce Ziemi, rzadziej już korzystają z ognia. Prawie nigdy z innych ścieżek. Choć szamani krasnoludów przypisują sobie wiele nadprzyrodzonych mocy, jak choćby możliwość rzucania klątw, wróżenia z kości swoich przodków, wywoływania duchów, to jednak jedyną potwierdzoną i namacalną mocą pozostaje magia ziemi. Wszyscy szamani krasnoludów zasługują na szacunek i mają umowny immunitet od całego społeczeństwa – nikt nie może podnieść na żadnego z nich ręki, chyba, że jeden na drugiego, lub w ewentualności jakiej Grushghak zadecyduje o odebraniu tego przywileju konkretnemu szamanowi. Ci magowie często jednak pozostają doradcami Grushów i Grushghaków, gdyż posiadają największą mądrość i najobszerniejszą wiedzę spośród całego gatunku i prawdę powiedziawszy większą szansę miałby zwykły człowiek na dogadanie się z średniej klasy szamanem, niż z którymkolwiek Grushghakiem (nie licząc Knnarvhela Ghor’rre, Knarrvhela Mądrego w języku ludzi, który wyróżniał się ponadprzeciętną mądrością, umiejętnością dyplomacji, a niektórzy nawet mówią, że, o zgrozo, typowo ludzkimi zachowaniami. Ale jakoś musiał zostać wodzem, prawda?)
Stosunek do innych ras:
Inne rasy? Smakują im. Głównie Elsanie, choć nie pogardzą i żadnym innym mięsem, jeśli jakieś znajdzie się pod ręką, czy to wędrowny handlarz, czy jakaś królewska karawana – nieważne. W końcu mięso, to mięso, prawda? Chyba, że to wyjątkowo stary król, który nijak już nadaje się do spożycia. Wtedy zazwyczaj zabijają i dają swym dzieciom na pożarcie. Ewentualnie zwierzętom, które hodują (jeśli taki hodowca się znajdzie, bo taki krasnolud, który nie zeżre na miejscu zwierzęcia i upilnuje swoją własność przed paszczami innych swych braci musiałby być bardzo… Wyjątkowy). Jedynym miejscem, w którym zachowanie krasnoludów jest inne, to Nosgoth. Mieszkające tam krasnoludy nie żrą mięsa innych humanoidów, gdyż po prostu mieliby kłopoty ze strażami i zostaliby przegnani. Nie zmniejsza to jednak ich niechęci do innych ras, bowiem większość z nich pozostaje nieprzyjemnymi gburami, którzy lubią jakiemuś człowieczkowi, co się napatoczy, sprzedać szturchnięcie czy uderzenie pięści w nos.

Napisz odpowiedź