Narilvatar

Dobra, misie kolorowe, kochani czytacze moi nieliczni.

Chciałbym Wam opowiedzieć o miejscu, które w dużej mierze ukształtowało mój światopogląd; miejscu, dzięki któremu znam dziesiątki wspaniałych, życzliwych ludzi, obdarzonych nieprzeciętną inteligencją; dla tego miejsca podczas pewnych miesięcy zarywałem szkołę - wolałem pisać, niż iść się uczyć.

To miejsce to forum internetowe zwane Narilvatar.

Narilvatar to bardzo ładna nazwa, ma przyjemne brzmienie, nieprawdaż? Dlatego teraz opowiem Wam moją historię z Narilvatarem.

O tym forum internetowym dowiedziałem się od mojego przyjaciela, Eternal Delighta(jak kto woli, ale ja wolę nazywać go ciulem), który realizował razem z adminem tego forum, serwis traktujący o Zapomnianych Krainach. Mówił, że fajne forum, że warto zajrzeć.

Zajrzałem po roku.

No i mnie oczarowało. Zwyczajnie na wakacje przepadłem, chciałem nawet pojechać z forumowiczami na tradycyjny wyjazd w Bieszczady, jednak się nie udało - zwyczajnie byłem za młody. Aktywnie uczestniczyłem w forumowym życiu, pisałem nowe posty, zakładałem nowe tematy, ogólnie wciągnąłem się bardziej niż w cokolwiek innego. Poznawałem nowych ludzi, prowadziłem bardzo długie rozmowy z Womankiem, prowadziłem dwa miasta internetowe, potem założyłem swoje własne, które cieszyło się naprawdę dużą popularnością.

Potem mi odbiło.

I zapragnąłem władzy na forum dla siebie. I udało mi się ją zdobyć, co nie miało dobre skutku dla forum. Narilvatar od zawsze miał okresy zastoju, mniejszej aktywności użytkowników, kadra starała się to zmienić, jednak nigdy to nie przybrało takiego wymiaru, by nawet kadra dała sobie spokój z reaktywowaniem forum. Przeniosłem się na inne, olałem Narilvatar - de facto, miejsce mojej młodości, miejsce, w którym poznałem masę niesamowicie ciekawych ludzi, których, można by powiedzieć, że ukochałem na swój własny chory sposób. Odwróciłem się do niego plecami, zmieniłem podwórko, pałętałem się po tworach forumowych, które były dla mnie niczym, kolejnym miejscem.

I ostatnio wiele się zmieniło. Najpierw przejrzałem temat o kawałach, w końcu dobrze znacie parę dobrych dowcipów, nie? No i wrócił sentyment. Zapragnąłem sie zrehabilitować, zapragnąłem, by forum sie podniosło z kolan i stanęło na własnych nogach i trzymało się dobrze. Zapragnąłem dla niego wszystkiego, co najlepsze.

I teraz się staram do realizować.

Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyście  - po przeczytaniu tego sentymentalnego wpisu - kliknęli na link poniżej i spojrzeli na miejsce mojej młodości.

Proszę.

www.forum.narilvatar.pl

~ autor Anomandaris w dniu kwiecień 30, 2008.

Odpowiedzi: 2 to “Narilvatar”

  1. Kiedyś znajdę dla nas dom, może to być zapomniany przez bogów Narilvatar. Kto jak woli, ja wolę go nazywać burdelem. Ciasnym, ale własnym.

  2. Nie znajdziesz.

    A Narilvatar nie został zapomniany przez bogów.

    Pamiętam.

Napisz odpowiedź