Koniec zimy.

Najpierw spróbowałem ułożyć słowa

Wyłapując je z pięknej pieśni.

Umknęły jednak, nieopisane

I darowałem sobie te próby marne.

Potem spojrzałem za okno,

A tam chmur nieboskłon pełnych boleści,

Tak nie pasujących do myśli mych treści.

I tu również poniosłem klęskę.

Zajrzałem do szuflady, z nadzieją w oczach,

Zobaczyłem tylko dowody mojej winy,

Splątane z bałaganem – też z mej winy.

Zamknąłem ją niepyszny, z trzaskiem.

Zerknąłem na blat biurka, tak zapaskudzony,

Spopielony, oblany, nieporządek tu chwalony

I świeca jedna, wzrok mój przyciągnęła,

Zapaliłem ją. I co będzie teraz?

Dała blask, słaby, migotliwy,

Tlący się jak papieros, płucom nieżyczliwy.

Jego też zapaliłem. Cóż, już tak bywa,

Że przy świecy i kawie, z nim morda ma szczęśliwa.

Wspomniałem dzień cały, proces twórczości,

Wylane łzy, te czyste, z radości,

Gorzkie dwa zdania i wybuch szczęścia ogromny.

Detonacja żalów i już smutków nie pomnę.

Pomyśleć, że trwałem siedem lat szczęśliwy,

Potem upadłem, nagle nieszczęśliwy,

Opłaciłem te miesiące urokami życia,

Który z nich warty jest dziś jego życia?

Żaden – nagłe spostrzeżenie.

Żar coraz bliżej to nagłe ostrzeżenie.

Że koniec z tym, koniec ich trwania.

Nagle on wróci, on i ja – więzi odbudowanie.

Dwadzieścia cztery godziny, i wszystko jest dobrze.

Śmieje się i płacze, na przemian, jak w febrze,

Nie wiem co robić, pisze bez sensu,

Zdaje sobie sprawę – życie nabiera sensu!

Nagle jest chęć do życia, do trwania ambicji,

Świeca migoce, co chce przekazać tej durnej mózgownicy?

Że koniec.

Że koniec utrapień i zgonów moralności.

Powrót, zaprawdę, powrót do radości.

Wrócił.

Tak, już wrócił.

~ autor Anomandaris w dniu kwiecień 29, 2008.

Jedna odpowiedź to “Koniec zimy.”

  1. ale tu niebanalnie.
    ha. przypadki sa przyjemne.
    pozdrawiam XD
    piekna noc za oknem.

Napisz odpowiedź