Jelitowe symfonie D-up.
Zaprawdę powiadam Wam: Nie jest, kurwa, dobrze.
Czuję się jak przeżuty, wypluty, zdeptany pasożytniczy wypierdek, zdominowany przez dziwaczne, a przy tym bardzo sugestywne odgłosy żołądkowe. Są ciekawe, nie powiem, czasami mam wrażenie, że układ trawienny mój jest swoistym melomanem, który buntuje się przeciwko wyłączności uszu na słuchanie muzyki. No i kurwa, zaczął strajkować.
Rzygam na potęgę. Wszystko mnie boli. Gorączka. Debile na gg trują o wielkich murzyńskich pałach(taaa, niby hetero, a tylko w fjutach umie gadać…). Łeb ciężki jak po 0.7 Bolsa czy innego gówna z tytułem wódka.
W ogóle, to pierdolę to wszystko, idę na fajkę(zwymiotuje z okna, haha! i tak starzy wynajęli malarzy, to nic nie szkodzi, że pomalują jedną ścianę więcej), potem idę spać.
Aha, panie Angielski, profilaktycznie, panu chuj w dupę życzę na noc.

Napisz odpowiedź