Ścinam płatki róż.

Dobra, nie powiem, jestem cholernie zadowolony tak samo z wyników mojego sprzątania, jak i moich dzisiejszych rozmów. Rozmowy oczywiście jeszcze się nie skończyły, w końcu moje wpisy są formą rozmową z Wami, czytelnikami, ale nie chodzi o coś, co było cały czas, a o to, co powróciło po półrocznej przerwie.

Generalnie malujący się jutrzejszy dzień jest fatalny, do dupy, do kitu i w ogóle syf, ale nadal się cieszę. Mam wszystko, czego mógłbym chcieć. Jestem człowiekiem szczęśliwym, cieszącym się z tego, co mam i z tego co w najbliższym czasie osiągnę ( przy niedrobnej pomocy moich rodziców). Zaczęła się dla mnie prawdziwa, kwitnąca, pachnąca, wzbijająca się nad niebiosa w swych pięknych kwietnych aromatach, wiosna. A tą wiosnę muszę - z racji mojego charakteru i urodzenia - przenieść na inne osoby.

Ścieżka wiosennej pogody nie jest jednak łatwa, de facto zbyt mało w tej chwili o niej wiem, żebym mógł zacząć działać, jednak czas nie nagli, czasu jest aż nadto, by wszystko ustosunkować na nadchodzącą wiosnę. Siła wyobraźni, siła dzikiej jaźni, o tak! Wiadomo, że potrzebna będzie kasa.

A, żeby była kasa, potrzebny jest sukces, jak najszybszy, jak największy, najlepiej jak najbardziej spektakularny. I taki będzie. W końcu mam szczęście, nie? Kurwa, czuję w sobie taką siłę, że mógłbym rozpierdolić pół mojej wsi(chłopy z widłami, strzeżcie się!) i drugie pół mojego najbliższego miasta(dresy i teknotłóki, strzeżcie się!). Ale siłę moją niedawno nabytą spożytkuje na myśli i plany, czasami rzucę okiem na romantyczne ideały, dawno minięte, dawno zapomniane.

Chyba pójdę na spacer. Wedle “Sensu Życia wg Monty Pythona” trzeba dużo spacerować, więc się zastosuje. Pójdę w okoliczne lasy, pogonię jelenie, potańczę z wilkami, ponabijam się z krukami.

Naturo, właśnie posadzona, przez zimę odtrącona,

szczędź gorzkich słów trzech czy dwóch,

zamień nam zimę w jasny wiosenny nów.

I nie odchodź, boś niezastąpiona.

Och, malutka Naturko, maluteńka skierko życia,

zostań chwilę z nami, napij się z nami wina,

że zima, przecież to nie Twoja wina,

Tyle, że włóż w nie troszkę życia.

~ autor Anomandaris w dniu kwiecień 20, 2008.

Napisz odpowiedź