O ja pierdolę! Co za bałagan!

Tak każdy zareagowałby, gdyby zobaczył mój piękny pokój. I nie pieprzcie, że macie gorszy.

Nie macie.

Stan pokoju przed sprzątaniem.

Region łóżka: W łóżku znalazłem dwa podręczniki, do niemieckiego i do wiedzy o społeczeństwie. Co tam robiły? – nie mam pojęcia. Za łóżkiem znalazłem radio i kota(nadal żywy, tylko tam spał). Przy łóżku znalazłem jakieś 156 gazet/magazynów/czasopism zaczynając od Agory, Wyborczej, Newsweeka, Focusa, skończywszy na kilkudziesięciu SiDi-Ekszynów. Oczywiście stan gazet – fatalny. Poza tym kilka książek, od ambitnych w stylu Boskiej Komedii(zabranej bezczelnie ze szkoły), po idiotyczne, ale w sumie przypominające o dzieciństwie, Giganty(Kaczor Donald i reszta spółki. Znalazła się tam też fantastyka w postaci Achai. Aha, pod poduszką znalazłem 40 stron opisu sesji do Wampira Maskarady – stan wyjątkowo dobry. Tylko grać i prowadzić.

Okolice fotela: Sporo podręczników, ot tak, leżały na podłodze i kurzyły się. Kilka zeszytów do wszystkiego, kilkanaście kartek a4 z historią i angielskim i mnóstwo śmieci. Dużo ubrań walających się po fotelu, większość ( z czystego lenistwa) powędrowało do prania. Znalezione pięć złotych. I dwie płyty SiDi, które niestety nie pasowały kolorem do pozostałych, więc powędrowały do kosza.

Okolice barku/regału/jakkolwiek to nazwać: Dużo różności, typu rachunki, wyciągi z banku, różnego rodzaju leki, od Nospy po Zoloft, reklamówki z apteki, kilka śmiesznych kropli Visine(jednak nie działają, oczy nadal czerwone), stare, podgrzane za mocne pączki Bliklego, resztki kawy z cynamonem. Na dole kupa podręczników, leżąca w malowniczej stercie. Barku nie sprawdzałem. Wolę nie wiedzieć co się tam czai i co tam mogło ożyć.

Okolice biurka: Dobra, pierwsze co się rzuca w oczy, to ośmiorniczka i kupa, porozwalanych kart Magic The Gathering(przy okazji, chce ktoś kupić?), Strachy na Lachy, ileś tam SiDików z grami, które się niestety nie nadawały do przyklejenia na ścianę, papierosy, popielniczka(jestem geniuszem, zrobiłem sobie popielniczkę), ołówki ze złamanymi rysikami, wypisane długopisy, zapalniczka charakterystycznie żółta, moje dziwaczne rysunki z pogranicza szaleństwa i kątomierz(?!). Aha, korek popiołu. I oczywiście wszędzie latające moje włosy(kto zna mnie i moje włosy, to wie o czym mówię), są kurde wszędzie, dobrze, że teraz mokre, więc utraciły zdolność do latania(ciekawe, swoją drogą, na jak długo?)

Środek pokoju: Dobra, tam teraz leżą różnego rodzaju śmieci, zaczynając od puszek po piwie, pustych plastykowych butelkach po napojach, pustych kartonów po sokach, puste paczki fajek, zużyte chusteczki higieniczne, ręczniki papierowe, zapisane bazgrołami kartki, posmarowane ośmiorniczką karty Magic The Gathering i inne śmieciowiska. Dodajmy do tego kłaki moje i kota na dywanie, różnego rodzaju i kształtu paproszki i pierdółki.

Okolice wieszaków: Kurde, stwierdzam, że mam za dużo koszul i płaszczy. Albo przydałaby mi się szafa, bo na wieszaku się to zwyczajnie nie mieści. I wszystko takie nieładne, pogniecione i w ogóle syf. Muszę wymyślić jakieś remedium na ten problem. Sugestie jakieś macie, drodzy Czytelnicy(kłamię)?

Dobra, czas posprzątać ten burdel.

Napiszę jak wygląda mój pokój po sprzątaniu.

Tymczasem!

~ przez Anomandaris w dniu kwiecień 20, 2008.

Napisz odpowiedź