Rysowanie po ścianie.
Dobra, jest noc, mam pod ręką picie, to co najważniejsze, papierosy, ewentualnie jakąś zapalniczkę, klej ośmiorniczkę, ręczniki papierowe, korek, dwa długopisy(jeden nie działa), monitor, myszkę, klawiaturę(zdumiewające, ne?), głośniki, lampkę, Newsweeka, jakieś pismo z PKO, podręcznik do fizyki i inne cuda.
Tak sobie myślę, że mógłbym z wielu tych rzeczy zrobić całkiem inne - równie ciekawe, mam nadzieję - rzeczy, mogące mi udekorować miejsce, w którym spędzam czas wolny i czas niewolny, czyli najprościej się wyrażając - czas nauki. Płyty sidi smarowałem ośmiorniczką, potem przykładałem do ściany, by odbijały i rozpraszały światło, a więc setki wydanych złotych udekorowało jeden z trzech skosów w moim pokoju, który teraz wygląda może nie ładniej, ale na pewno oryginalnej. Na jeden skos zużyłem 147 płyt sidi, kolejne 24 zużyłem na udekorowanie kolejnego skosu, jednak smutny fakt (bardzo mnie to gryzie…) skończenia się surowca przerwał mi jakże owocną, jakże miłą, jakże upierdalającą ręce, pracę. Zagadałem więc do przyjaciela, żeby zobaczył czy jakieś jego sidiki mógłbym dostać i szybko, bez zwlekania ni opieszałości, przykleić na ścianę czy na ten śmieszny ściano-sufit. W drodze negocjacji udało mi się dostać odpowiedź zdecydowanie pozytywną, która zakładała poszukanie zepsutych/niechcianych sidików i przekazanie mi przy najbliższym spotkaniu. Wyruszając wczorajszego wieczoru do pubu nie mogłem zabrać ze sobą sidików z powodu niebezpieczeństw, które mogły je spotkać, z powodu mojego niewydarzonego i pijanego pyska. Tak więc sidiki zostały daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, daleko, jednak nadal czekają na moją osobę, która niezwłocznie, bo już we wtorek je odbierze i przyklei na ścianę znakomitym produktem klejącym, któremu sam Poxipol dawał gwarancję - chodzi oczywiście o ośmiorniczkę. Do końca moich dekoracyjnych prac pokojowych potrzeba mi na oko jakieś 1200 sidików, a to jest zaiste spora liczba plastykowych krążków, którą ja sam na pewno nie uzyskam. Dlatego zwracam się do Was z prośbą:
Przyślijcie mi SIDIKI!
Nawet jestem skłonny podać mój adres, chociaż istnieje prawdopodobieństwo, że mnie znajdą Ci, którym nie sprzyjam(i vice versa) i zwyczajnie pewnego nieszczęśliwego dnia nie dojdę do domu. Trudno.
Maciej Radomski
ul. Budryka 16/81
Bełchatów 97-400.
Z góry dzięki ![]()

Napisz odpowiedź