Ciąg dalszy życia towarzyskiego.
Życie towarzyskie jest fajne, jest miłe, jest przyjemne, bogate we wszelkie doświadczenia, które odbiera się tak albo inaczej, jednak czasami nadchodzi okres, dzień, który musi być przerwą, wyciszeniem się od innych ludzi, obejrzeniem filmu wieczorem, popisaniem czegoś, poczytaniem książki, poobmyślaniem planów zdobycia świata i tak dalej.
Bo spotykanie się ze znajomymi jest cholernie męczące. Trudno być zawsze dostępnym i chętnym do picia czy palenia, nie można też zawsze wykręcić się z domowych obowiązków, których nijak da się znieść i wtedy też nadchodzi przerwa. Nadchodzi długie spanie, niewłóczenie się po nocach po mieście, nie budzenie się spalonym, ani z kacem, nie budzeniu się nie wiadomo z kim i nie wiadomo gdzie, nie wymiotowanie do misek i nie przychodzenie na urodziny siostry upierdzielonym jak dzika świnia. Nadchodzą normalne posiłki, prawdziwe obiad, a nie tylko kawa i papierosy. No cóż, przerwa zawsze musi być. Ten wielki szał na zabawę musi zostać wyhamowany.
I dziś jest pierwszy dzień wyhamowywania. Jutro będzie ostre położenie nogi na gaz i do przodu.
Jedna flaszka, druga flaszka i tez trzecia, kurde bele, leci
Dom stoi zupełnie pusty nocą kurza sie dookoła rupiecie
Wracamy chwiejnym krokiem po okrążeniu nad ranem
Po schodach na piechotę raczej rady nie damy

Napisz odpowiedź