Obustronna nienawiść w historii.

Relacje między Europejczykami, a światem Islamu w epoce średniowiecza.

 

Idąc przez zakurzone annały historii starożytnej, przez antyczne krainy, od Mezopotamii po Grecję i Rzym, od Egiptu po Fenicjan, dochodzimy w końcu do daty do naszej ery, zapoczątkowanej narodzinami Chrystusa. Z tym szlachetnym człowiekiem, który niezaprzeczalnie tyle dał ludzkości wiąże Cesarstwo Rzymskie, wtedy jeszcze nie podzielone na Bizancjum i Cesarstwo Zachodnio-rzymskie, którego żołnierze go ukrzyżowali. Otóż Cesarstwo w 395 roku naszej ery podzieliło się na dwa odrębne twory polityczne, z których jak wiadomo jeden upadł już w 476 roku, oficjalnie zakańczając erę starożytności, a zaczynając epokę, która nas interesuje, czyli średniowiecze.

Naturą owego tematu będzie bezapelacyjnie problem wzajemnej nienawiści dwóch wielkich bloków religijnych, zestawienie faktów historycznych, ale również i postawienie się – i to obrałem za dodatkowy punkt tej pracy – z obu strony, oceniając w skromnych możliwości, jak najbardziej obiektywnie. Przedstawione tutaj zostaną relacje krajów europejskich, zarówno tych dalekich od bezpośrednich kontaktów z Muzułmanami, ale i tych bliskich, które w późniejszych wiekach średniowiecza były cały czas w gotowości pod groźbą najazdu niektórych krajów, których mieszkańcy wyznawali nauki Mahometa. Zostaną poddane analizie konkretne wydarzenie, które mogłyby wydawać się powodami do tak drastycznych reakcji, jakie możemy zobaczyć w każdym podręczniku do historii, ze strony zarówno chrześcijan, jak i wyznawców Islamu.

Ramy czasowe w tej pracy zostały ustalone na okres Średniowiecza, czyli okresu od zdetronizowania ostatniego cesarza rzymskiego przez Odoakera i tym samym upadku Rzymu, do paradoksalnie upadku kolejnej części byłego Cesarstwa Rzymskiego, czyli Bizancjum, której to stolicę – Konstantynopol – 29 maja 1453 zdobyli żołnierze Imperium Osmańskiego. Tutaj muszę zaznaczyć, że jeden problem, który zamierzam poruszyć w dalszej części mojej wypowiedzi, może nieznacznie wychodzić poza te ramy, z uprzedzeniem, że chodzi wyłącznie o właściwe spojrzenie na Islam i opozycyjne do niego Chrześcijaństwo.

Obszar, który będzie dotyczył moich dywagacji to cała Europa, od Portugalii po Rosję, górna Afryka(w szczególności Egipt), Azja Mniejsza, Półwysep Arabski, ale też tereny bardzo ważne dla tematu, czyli Ziemia Święta i inne strefy, gdzie wyznawano Islam.

Poszczególnymi tematami, które zamierzam poruszyć w pracy jest opisanie powstanie pierwszych zatargów między Europejczykami, a światem Islamu, ciosy wymierzone w samo serce Palestyny, czyli opis wypraw krzyżowych, następnie skupiając się na temacie przewodnim, czyli o relacjach z Muzułmanami. Tam wspomnę o różnicach, które tak poróżniły( i nadal różnią) te dwa, całkowicie odmienne światy.

 

Pierwsze relacje między Europą, a światem Islamu.

Warto na początku nadmienić z jakiego powodu wyznawcy nauk Koranu zaczęli swoje podboje. Państwo zjednoczone przez Mahometa z powodu przeludnienia, głodu ziemi oraz koncepcji świętej wojny, która miała na celu nawracać niewierzących, zajęło w krótkim czasie, bo niespełna stu latach zdobyli perski imperium Sasanidów (633-651), bizantyjską Syrię po Antiochię Syryjską(634-640), bizantyjski Egipt i Trypolitanię(640-645), południowo-wschodnią część bizantyjskiej Azji Mniejszej po Tars(659), pozostałą część bizantyjskiej Afryki(698-709). Pragnąc nowych terenów i oczywiście szerząc wiarę w Allaha, spojrzeli chciwym wzrokiem ku Staremu Kontynentowi.

Z Islamem po raz pierwszy mieszkańcy Europy zetknęli się w Hiszpanii w roku 711, gdy to przywódca armii Muzułmanów - Tarik, przeprawiwszy się z Afryki na Półwysep Iberyjski, uderzył i rozbił państwo Wizygotów(ostateczny upadek w 714). Pierwsze zetknięcie się z Islamem było, jak widać, bardzo szybkie, bardzo krwawe i zapewne bardzo nieprzyjemne dla pokonanych. Wraz z podbojami militarnymi krajów muzułmańskich szła islamizacja, czyli wypieranie etnicznych wierzeń przez hegemonię wiary w Allaha, ale również i arabizacja danych terenów, co nie sposób zaliczyć na minus, ponieważ kultura arabska w tamtejszych czasach bardzo się rozwinęła po „wiekach ciemnoty”(mających miejsce przed wystąpieniem Mahometa w roku 622 n.e.).

Stosunek chrześcijan w Hiszpanii do muzułmańskich najeźdźców był bardzo agresywny, dlatego już cztery lata(71 8) po ostateczny zdobyciu państwa Wizygotów, don Pelayo, pierwszy król Asturii wydaje walkę Saracenom w górach Asturii. Punktem zwrotnym w wypędzeniu Maurów była bitwa pod Covadonga w roku 722. Synowie don Pelayo kontynuowali działania wypędzające muzułman z Hiszpanii. Ci jednak poszli dalej na północ zmierzając w kierunku państwa Franków, krzewiąc przymusem wiarę w Allaha, jednak zostali powstrzymani przez Karola Młota i jego wojska w bitwie pod Poitiers w roku 732.

Można spotkać się z opinią, że ówczesny władca Franków uchronił Europę przed losem Hiszpanii, jednak warto się zastanowić nad tym stwierdzeniem, ponieważ – choć straty Arabów były bardzo poważne – to jednak nie powstrzymała ich przed dalszym marszem na wschód. Dopiero następcy Karola Młota definitywnie powstrzymali zagrożenie arabskie w Europie.

Natomiast przenosząc się na wschód Europy, a dokładniej na pogranicze Azji Mniejszej i Półwyspu Bałkańskiego, warto wspomnieć o próbie zdobycia Konstantynopola w latach 717-718, co doprowadziłoby wtedy do znacznie wcześniejszego upadku Bizancjum. Tu jednak można ze spokojem zastosować polskie przysłowie „Co się odwlecze, to nie uciecze”, o czym możemy się przekonać, wspominając zdobycie przez wyznawców Allaha Konstantynopola w roku 1453.

Następną ostrą stycznością z wyznającymi Islam była wojna, spowodowana prośbą o pomoc w walce przeciwko Omajadom hiszpańskim. Wiosną roku 778 n.e. Karol Wielki, syn Pepina Krótkiego, wraz z wojskami wkroczył do Hiszpanii, jednak obiecane współdziałanie z opozycjonistami zwyczajnie nie doszło do skutku, toteż musiały się wycofać na własne terytorium ze stratami.

W roku 793 doszło do najazdu muzułmanów, który spustoszył południową część powstałego w 781 roku Królestwa Akwitańskiego, skłonił władcę Franków do wzięcia odwetu, a tym samym zabezpieczenia Galii drogą okupacji pogranicza hiszpańskiego. Wyprawa represyjna, która przerodziła się w piętnasto letnią wojnę, zakończyła się pełnym sukcesem Karola Wielkiego, który rozszerzył granicę swojego państwa do górnego i dolnego biegu rzeki Ebro.

Dotychczas w Europie, a więc głównie w Hiszpanii i południowo-zachodnie Frankonii panowała głęboka nietolerancja do muzułmanów, jednak istnieli władcy, którzy odnosili się do nich dość przychylnie. A przynajmniej tolerowali ich obecność, nie fundując im pogromów, czy prześladowań. Jednym z takich władców był Alfonso VI, panujący nad zjednoczonymi w X wieku ziemiami Nawarry, Galicji, Asturii oraz Leónu. W czasie jego rządów jedenastowieczny bohater hiszpańskiej powieści epickiej, El Cid, wygnany z rodzimych ziem, został przychylnie przyjęty przez saraceńskich władców Saragossy. Król nie podejmował żadnych agresywnych działań przeciwko muzułmanom do czasu upadku Kalifatu Kordoby. Kalifat rozpadł się na wiele małych, walczących ze sobą państw, co znacznie ułatwiło Alfonsowi ekspansję w kierunku południowym. Do roku 1085 dotarł aż do Toledo, jednak rozwój terytorialny jego państwa został wstrzymany z powodu inwazji Almorawidów.

Tym samym można uznać za skończone przedstawienie pierwszy relacji z wyznawcami Allaha. Łatwo zauważyć, że pomimo przykładu Alfonsa VI , chrześcijanie , a więc znakomita większość mieszkańców Europy była do muzułman nastawiona bardzo nieprzychylnie, a słowo „nienawistnie” lepiej by oddawało kilka wieków krwawych walk tylko na terenach Hiszpanii i Francji. Tak czy inaczej, krwawe walki tym razem ze względu religijnych rozpętały się dopiero za pierwszymi wezwania do świętej wojny(czyli krucjaty) przez papieża Aleksandra II. Utworzyła się koncepcja walki zbrojnej z innowiercami, która utrzymywała się przez następne dobre dwieście lat.

 

Ruch Krucjatowy

Zapoczątkowany przez wspomnianego wyżej papieża Aleksandra II przyniósł efekty dopiero po udanej krucjacie hiszpańskiej. Wtedy koncepcja świętej wojny przeciwko muzułmanom w chrześcijaństwie, które oficjalnie potępiało przemoc, nabrała znaczenia. Wysunięto propozycję, by zorganizować krucjaty wymierzone w islamistów na zupełnie innych terenach. Powodem samych krucjat była inwazja Turków Seldżuckich, którzy na przełomie X i XI wieku, posuwając się ku zachodowi, zajmowali kolejne państwa, aż w roku 1070 n.e. zawładnęli Syrią, a następnie Palestyną. Zbliżali się do Bizancjum, którego cesarz – Aleksy Komnen – nie mogąc stawić im czoła, zwrócił się z prośbą o pomoc do władców zachodnich. Ci jednak zajęci sporem o inwestyturę zwyczajnie zignorowali jego prośbę, do czasu wygranej papiestwa i propozycji by pod pretekstem pomocy Bizancjum skierować rycerstwo średniowiecznej Europy do Palestyny, w celu odzyskania Jerozolimy.

Kontakty z samą Palestyną były zawsze bardzo żywe, głownie z powodu rzesz pielgrzymów, chcących odwiedzić doczesną ojczyznę Chrystusa. Nie przerwało tego procederu zajęcie Jerozolimy przez Arabów w 637 roku, ani jej przejęcie przez kalifów fatymidzkich w roku 969. Arabowie, w przeciwieństwie do chrześcijan, byli tolerancyjni i pozwalali im odwiedzać swobodnie miejsca święte w Palestynie, jednak Turcy Seldżudcy, będąc fanatycznymi wyznawcami islamu, zaczęli prześladować miejscowych chrześcijan oraz oczywiście utrudniali dostęp do Ziemi Świętej pielgrzymom z Europy. To w zupełności wystarczyło papieżowi Urbanowi II do realizacji zamierzeń o krucjatach.

Synod w Clermont(1095) obwieścił organizację pierwszej krucjaty, nazwanej później „chłopską”, z racji dużej liczby członków plebsu, szukających szczęścia poza Europą. Źródła mówią, że nawet 180.000 ludzi wyruszyło na pierwszą krucjatę, z czego większość stanowili właśnie chłopi, wyobrażający sobie, że ojczyzna Chrystusa będzie dla nich swoistą ziemią obiecaną. Przeprawiwszy się ledwo na azjatycki brzeg przy Konstantynopolu zostali zgładzeni w pierwszej bitwie z Turkami.

Druga krucjata znaczniej zagroziła ziemiom pod panowaniem tureckim, ponieważ liczbę uczestników krucjaty obliczano nawet na 300 tysięcy uczestników, z czego dużą częścią było europejskie rycerstwo. Sytuacja niewątpliwie ułatwił im fakt wojny domowej, która w tymże czasie była w pełnym „rozkwicie”, co zaowocowało zdobyciem Nicei po sześciu miesiącach oblężenia. Idąc najkrótszą drogą w kierunku Ziemi Świętej, krzyżowcy pod Doryleum napotkali się na nieco spóźnioną odsiecz dla Nicei. Wskutek braku zorganizowania bitwa mogła zakończyć się klęską, jednak odwody drugiej krucjaty w ostatniej chwili pozwoliły krzyżowcom kontynuować marsz ku Jerozolimie.

Krzyżowcy jednak nie byli zgodni co do kolejnych działań, co zaowocowało oddzieleniem się części oddziałów, które opanowały terytorium za Eufratem, tworząc pierwsze z państewek europejskich na Ziemi Świętej, zwane Hrabstwem Edessy.

Kolejnym ważnym etapem pierwszej poważnej wyprawy krzyżowej było oblężenie Antiochii, gdzie krzyżowcy popisali się zdolnościami przekupienia obrońców miasta, które zostało podstępem zdobyte i ponownie oblężone, tym razem przez Kerbogę – atabega Mosulu, stojącego na czele 40 tysięcy żołnierzy. Gdy oblężenie się przeciągało doszło w armii tureckiego dowódcy do masowych dezercji, jednak to nawet nie poprawiło sytuacji oblężonych krzyżowców. Wymęczeni, skrwawieni, prawie zagłodzeni na śmierć zapragnęli stoczyć walną bitwę pod murami miasta. Kerboga pewny zwycięstwa dał im taką możliwość i tym samym pozwolił się pokonać rycerstwu, które – choć pozbawione koni – zdołało zdobyć obóz wroga.

W marszu na samą Jerozolimę uczestnicy pierwszej rycerskiej krucjaty nie natrafili na trudności, jednak dochodząc pod mury miasta, natrafili na spustoszoną okolicę, pozbawioną wody i żywności. Dzięki genueńskim kupcom, którzy akurat wylądowali w Jaffe, udało im zbudować machiny oblężnicze i po dwudniowym szturmie zdobyć Jerozolimę. I choć wyrżnięta została ludność miasta, to wcale nie oznaczało to, że krzyżowcy ostatecznie wyparli wyznawców islamu z Palestyny. Na terenie Palestyny utworzone zostało Królestwo Jerozolimskie z Baldwinem – wcześniej hrabią Edessy – jako królem.

Druga krucjata zapoczątkowana była upadkiem Hrabstwa Edessy, które dostało się pod panowanie Mossula Imada al.-Din Zengi. Inicjatorem drugiej krucjaty rycerskiej był król francuski Ludwik VII, który – dzięki akcji propagandowej papieża Eugeniusza III – wyruszył w kierunku Ziemi Świętej na pomoc pierwszym krzyżowcom razem z królem niemieckim Konradem III. Wzajemna niechęć obu władców oraz ich działania szkodzące sobie nawzajem. Armia Konrada, osłabiona trudnym przemarszem do Konstantynopola, w pierwszym starciu poniosła klęskę pod Doryleum. Odwrót okazał się zwyczajnym pogromem niedoszłych krzyżowców. Sam Ludwik VII nie był lepszy, podzielił swoją armię na dwie mniejsze, z czego wraz z jedną zaokrętował się i popłynął do Styrii. Druga część jego armii, nadal poruszająca się drogą lądową została wycięta w pień przez Turków i pomagających im Greków. To co zostało z drugiej rycerskiej krucjaty wylądowawszy w Syrii mogło znacząco wzmocnić sytuację łacinników, jednak intrygi Ludwika VII sprawiły, że dotąd skłóceni władcy tureccy zbliżyli się do siebie nawzajem poprzez ostry antagonizm skierowany ku krzyżowcom.

Dzięki tym działaniom francuskiego władcy przywódcy tureccy zunifikowali się, co sprawiło, że syn Zengi, Nur a-Din podporządkował sobie emirat Damaszku i po fałszywych próbach polityków feudalnych, Egipt z jego władcami fatymidzkimi. Wysłane tam wojska, pokonały armie jerozolimskie, jednak przy tym pozbawiły władzy wezyra. Jego miejsce zajął Szyrku, dowódca posiłków Nur a-Dina, który niedługo potem zmarł, a jego miejsce zajął jego siostrzeniec Saladyn, który od tej pory był panem Egiptu. Obóz chrześcijaństwie dostrzegł owe niebezpieczeństwo i próbował wyprzeć Saladyna z Egiptu, jednak próby te spaliły na panewce. Sytuacje pogorszyła klęska wojsk bizantyjskich pod Myriokefalon w 1176 roku. Po śmierci Nur a-Dina Saladyn pozbawił władzy jego potomka i sam opanował okolice Królestwa Jerozolimskiego, którego los teraz był już przesądzony. Konflikt zbrojny był zatem nieunikniony i ówczesny król Jerozolimy, Gwidon z Lusignan, będąc pozbawionym talentów wojskowych przegrał bitwę pod Hattin 4 lipca 1187 roku. Wszelki opór łacinników po tej klęsce ustał i muzułmanie ponownie odzyskali Ziemię Świętą, wyłączając trzy twierdze, które im się oparły – Tyr, Tripoli, Antiochia.

W trzeciej krucjacie wziął udział Fryderyk Barbarossa(ówczesny cesarz), Ryszard Lwie Serce i Filip August. Władcy obrali zupełnie inne drogi dotarcia do Ziemi Świętej, Fryderyk I Barbarossa obrał drogą lądową i przedarł się aż do Cycilii, tam jednak na skutek wypadku utonął w rzece Salef, co spowodowało całkowitą dezorganizacją jego armii. Ryszard wraz z Filipem obrali drogę morską, z czego władca Francji dotarł do oblężonej przez Krzyżowców Akki, a Roland, zniesiony przez burzę, opanował Cypr. Filip, po zdobyciu Akki, uznał to za pretekst do wycofania się z wyprawy i powrotu do kraju. Natomiast Ryszard, który został naczelnym dowódcą krucjaty, próbował opanować utracone ziemie Królestwa Jerozolimskiego, jednak – pomimo kilku sukcesów militarnych – wyprawa nie odniosła spodziewanego efektu. Trzeciego września 1192 roku zawarty został pokój między nim, a Saladynem, na mocy którego łacinnicy odzyskali wąski pas wybrzeża i uzyskali dostęp do chrześcijańskich miejsc świętych.

Czwarta krucjata nie porwała mas, jak to miało miejsc przy wcześniejszych wyprawach. Gdy uczestnicy zebrali się w Wenecji(1202) okazało się, że nie ma funduszy na pokrycie kosztów transportów. Doża wenecki zaproponował, że będzie sponsorował wyprawę w zamian za pomoc w walce z jego konkurentką handlową Zarą. Krzyżowcy nie mieli wyjścia i zaatakowali miasto. Skierowali się następnie do Konstantynopola, na prośbę owego doży i Aleksego, syn zdetronizowanego Izaaka Angelusa i zdobyli miasto. Ostatecznie sama krucjata w ogóle nie doszła na Ziemie Świętego, tworząc Cesarstwo Łacińskie, które po 50 latach upadło pod naporem Węgier.

Piąta krucjata, ostatecznie zrealizowała cele łacinników ataku na Egipt Saladyna i nawet zdobyła Damiettę, jednak ruszała na Kair i w drodze krzyżowcy zostali otoczeni przez Turków, przez co musieli się ostatecznie oddać ledwo co zdobyte miasto i wycofać się z Egiptu(1221).

W 1228 roku cesarz Fryderyk II wyruszył do Palestyny i drogą układów uzyskał zwrot dawnego terytorium Królestwa Jerozolimskiego, w tym trzech świętych miast: Jerozolimy, Nazaretu i Betlejem. I chociaż odzyskana została Jerozolima, to wielu uczonych odmawia tej wyprawie miana krucjaty.

W szóstej wyprawie krzyżowej, która miała miejsce w latach 1248-1250 wzięło udział głównie rycerstwo francuskie na czele z królem Ludwikiem IX. Krzyżowcy zaatakowali Egipt, zdobyli Damiettę i wyprawili się na Kair, gdzie Ludwik IX dostał się do niewoli. By odzyskać wolność musiał oddać Damiettę. Mimo niepowodzeń władca Francji został w Syrii i Palestynie, pacyfikując wszelkie feudalne waśni między panami posiadłości łacińskich w tychże krajach. Zabiegi te jednak nic nie dały Królestwu Jerozolimskiego, którego sytuacja pogarszała się z roku na rok.

W siódmej wyprawie krzyżowej król Ludwik IX jeszcze raz postanowił interweniować zbrojnie i w 1270 r. stanął na czele siódmej krucjaty, w której ponownie udział wzięło głównie rycerstwo francuskie. Podczas oblężenia Tunisu wybuchła zaraza, której ofiarą padł sam król.

Pomimo wielu prób, Królestwo Jerozolimskie upadło w końcu pod naporem muzułman. Każdy rok przynosił kolejne straty terytorialne, aż wreszcie w roku 1291, po niebagatelnych siedmiu tygodniach oblężenia padła Akka, ostatnia twierdza łacinników. Większość obrońców została zabita broniąc miasta, jednak garstka zdołała się ewakuować na Cypr.

Wyprawy krzyżowe organizowane w czasie ponad dwustu lat, na krótki czas osiągały zamierzony efekt, jednak popatrzmy na skutki krucjat. Pogłębiły tylko różnicę między chrześcijaństwem, a islamem, zapoczątkowały chory fanatyzm religijny zarówno wśród wyznawców Allaha, jak i chrześcijan, pomnożyły bogactwa Kościoła, miast włoskich. W czasie analizowania wszystkich krucjat można śmiało stwierdzić, że jedynie Fryderyk II i Ryszard Lwie Serce okazali się na tyle godni, by móc osiągnąć coś na drodze negocjacji z muzułmanami. Sam Ryszard zachorowawszy, otrzymał od Saladyna jego najlepszych lekarzy, dzięki którym wyzdrowiał. Jeśli takich gestów byłoby więcej sam stosunek muzułman do chrześcijan może byłby zupełnie inny, niż w średniowieczu, jednak w imię wiary, tak nie było i te dwie religie darzyły się szczerą nienawiścią przez następne kilka wieków.

 

Napór Turków na Europę po wyprawach krzyżowych

Po rozpadzie państwa Seldżuków na początku XIV wieku, powstało dziesięć samodzielnych emiratów, jednak rolę kierowniczą wiódł emirat Osmana. Turcy osmańscy w krótkim czasie uzależnili od siebie pozostałe państewka Turków, następnie skierowali swoją ekspansję w kierunku osłabionego Bizancjum. Wreszcie, po zdobyciu Nicei, Brusy, Nikomedia, w roku 1356 zdobyli pierwszy przyczółek w Europie. Sukcesy militarne Turcy osmańscy zawdzięczali reformie sił zbrojnych, w których obok ciężkiej jazdy, powstała formacja janczarów – szkoleni od najmłodszych lat, wychowani w fanatycznej wierze i ślepej wierności dla sułtana, byli znakomitą piechotą w armiach muzułmańskich.

Przyczółek ów został przekształcony w bazę wojskową, z której można było prowadzić swobodne działania wojenne skierowane ku Słowianom bałkańskim, którzy z kolei – obawiając się sił Turków osmańskich – szukali pomocy u sąsiednich państw. I znaleźli tą pomoc u węgierskich Andegawenów, którzy wraz z książętami południowoserbskimi, carem bułgarskim zaatakowali Imperium Osmańskie. Po początkowych sukcesach, zostali doszczętnie pokonani w bitwie pod Maricy(1371). W ręce sułtana tureckiego wpadła cała Macedonia, lennikiem sułtana został Jan V – władca szczątkowego Cesarstwa Bizantyjskiego. Bułgaria i Serbia stawiały im jeszcze dzielnie czoła, jednak po sromotnej klęsce na Kosowym Polu, Turcy narzucili zwierzchność Serbom, a kilka lat potem Bułgarom.

Władcy europejscy zaniepokojeni bliskością Turków, pod przewodnictwem Zygmunta Luksemburskiego, zorganizowali wyprawę krzyżową przeciwko Imperium Osmańskiemu, jednak nawet po kilku zwycięstwach, armia europejska doznała porażki pod Nicopolis, gdzie oddziałami tureckimi dowodził sam sułtan Bajazet.

Turcy po klęskach z wojowniczym Timurem Kulawy, zwany na zachodzie jako Tamerlane, stracili swoją potęgą wypracowaną przez kilkadziesiąt lat, jednak nijak skorzystało z tego Bizancjum, które po kilku latach znowu zostało otoczone przez Turków osmańskich, rządzonych przez Murada II (1421-1451). W 1438 i 1439 roku powstała koalicja serbsko-węgiersko-wołoska, która również nie oparła się siłom muzułmanów.

Kolejnym zrywem przeciwko wyznawcom Allaha był atak króla Polski i Węgier Władysława Warneńczyka, który z pomocą wojewody siedmiogrodzkiego Jana Hunyadi uderzył na posiadłości tureckie na Półwyspie Bałkańskim, jednak w roku 1444 został powstrzymany przez odsiecz tureckiego sułtana dla oblężonego przez europejskie rycerstwo miasta o nazwie Warna, leżącego na Morzem Czarnym. Młody król zginął na polu bitwy.

Turcy umocniwszy się na Bałkanach, raz po raz pokonując władców europejskich, pokusili się o oblężenie Konstantynopolu, które z racji wielowiekowej słabości Bizancjum z łatwością się powiodło. Miasto zostało oblężone zarówno od strony morza, jak i od strony lądu. Po 53 dniach oblężenia szturm zarządzony przez sułtana tureckiego, a mający miejsce 29 maja, ostatecznie pozwolił Turkom cieszyć się zdobyciem „drugiego Rzymu”.

Imperium Osmańskie udowodniło tym samym swą niewątpliwą potęgę, która zagrażała Europie przez najbliższe kilka wieków.

 

Podsumowanie relacji z światem Islamu.

Idąc przez wieki, w których muzułmanie zdobywali kolejne ziemie dzięki wielkiej wierze w prawdziwość słów swojego Proroka, patrzymy na wzajemną nienawiść władców europejskich i muzułmańskich. Widzimy osiem wieków wzajemnych krwawych wojen, wyniszczających oblężeń, setki tysięcy trupów, które dały się skusić obietnicami czy to odpuszczenia grzechów, czy zdobycia bogactwa, czy zwyczajnej chwały z zabicia innowiercy. Patrzymy na bezcelowość krucjat i na maleńkie próby porozumienia między dwoma światami, co udowodnili Ryszard Lwie Serce i Fryderyk II, które na dłuższą metę oczywiście zawiodły.

Analizując niektóre wydarzenia, możemy się głowić dlaczego w ogóle do nich doszło, skoro z jednej strony mamy religię zabraniającą zabijać. Dlaczego władcy europejskich państw godzili się na krucjaty, skoro każda następna albo służyła prywacie, albo zwyczajnie nic nie dawała.

Moim skromnym, bo nie jestem wystarczająco zaznajomiony z tematem, by móc wygłaszać twierdzące opinie, zdaniem winne temu bezsensownemu przelewowi krwi przez wieki są różnice religijne, które zagwarantowały średniowiecznej Europie mnóstwa wojen. Chrześcijaństwo, kierowane przez ludzi, którzy na stanowiska papieży się zupełnie nie nadawali, podburzane przez kler rycerstwo i chłopstwo, obietnice chwały i bogactwa, to było powodem ciągłych walk z muzułmanami. Obrona chrześcijaństwa była wyłącznie pretekstem, fałszywą otoczką, mającą na celu zapewnić w oczach prostej ludności, szczytny i godzien poświęcenia cel. Usprawiedliwiam poniekąd muzułman, ponieważ oni w swej doktrynie religijnej nie mają żadnego zakazu wojny przeciwko innowiercom, a chrześcijanie mają jasno postawione zakaz - podtrzymany przez założyciela całego Kościoła, czyli Jezusa – że bliźniego nie wolno zabijać. Ta hipokryzja i zakłamanie ludzi o największych możliwościach powstrzymania zbędnych śmierci najbardziej mnie razi w całej ocenie relacji Europy ze światem Islamu. Powiedziano niegdyś „Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuca kamień”. I względem tego cytatu podniosę kamień i myśląc o tych straconych w bezsensownych wojnach istnieniach, schowam do kieszeni. Dla przypomnienia o ludzkich błędach.

~ autor Anomandaris w dniu październik 23, 2007.

Napisz odpowiedź