Biblioteki zaprawdę wspaniałym tworem ludzkich rąk są. Można w nich znaleźć takie oto perełki:
Ludzkości historia powszechna.
Anastazyan Uczony Powiernik
Słowem wstępu należy powiedzieć, że historia ludzkości zaczęła się o wiele wcześniej, niż ja to będę opisywał, jednakże brak pewnych źródeł(większość opisów naszego rodzaju pochodzi z kłamliwych ksiąg es’lanverów i ka’vari) wyklucza możliwość godnego opisania dziejów naszej rasy. Dlatego proszę z góry o wybaczenie czytelników, którzy by chcieli poznać historię naszej rasy w czasach, poprzedzających Apokalipsę.
Historię piszą zwycięzcy.
Apokalipsa - początek ludzkości.
Pierwsze zapiski dotyczące Apokalipsy, poczynione jeszcze w starożytnym es’lanverskim, przez badacza Ulteriona Wyklętego sugerują, że Apokalipsa nastała z winy ludzi, nie Starożytnych Ras - jednak dzisiejsze badania nad historią Starożytnych dowiodły, że to przez ich zapalczywość, ogromną arogancję, dążenie do władzy za każdą możliwą cenę nastała pierwsza Apokalipsa - pierwsza wojna między rasami.
Es’lanverzy, Dzieci Szczęścia, ryzykując utratę wszystkiego co udało im się osiągnąć, ustalili zakład z Feniksami(nie jest wiadome z którym dokładniej klanem Feniksów) zakładający w przypadku ich przegranej wyniesienie się z tego świata. Gdyby wygrali Es’lanverzy Feniksy miały by odejść za Wschodnie Morze, które - jak wszyscy doskonale wiemy - nie ma końca. Szczegóły zakładu nie są nam znane, jednak skutki możemy obserwować do dziś. Dzieci Szczęścia wygrały zakład połowicznie i musiały odejść z tego świata, Feniksy odleciały na wschód i nigdy nie powróciły - zanim to jednak się stało, rozpętała się apokaliptyczna wojna między Starożytnymi. Es’lanverzy uderzyli znienacka na szczyty zajmowane przez Feniksy, które uciekając przed zagrożeniem życia, palili wszystko za sobą. W taki sposób powstała Równina Popiołów, ciągnąca się od Ognistych Szczytów po Rubież Arn Feid. Es’lanverzy, dowodząc ogromną, liczącą ponad pół miliona żołnierzy, armią ruszyła na Nosgoth, które było wówczas miastem, co najmniej osiem razy mniejszym niż dzisiaj. Na drodze stawały im królestwa ludzi, Sarathonów, którzy ponieśli bohaterską śmierć na polach Feidnarth. Cała nacja przestała istnieć po dwutygodniowej bitwie, w czasie której użyto czarów o ogromnej mocy i zasięgu. Ulterion Wyklęty w swoim dziele, którego nazwy nie wspomnę, mówił, że czary rozświetliły horyzont i utwierdziły lud Nosgoth w przekonaniu, że nie ma ratunku.
A ratunek był.
Armii es’lanverów przeciwstawili się słudzy Feniksów, nagle wyzwoleni z okowów niewoli, którzy potem zdobyli Tron Emocji. Zanim jednak to się stało, to w dziewięć osób stanęli przed armią es’lanverów i zabronili im iść dalej. Jak wiadomo, es’lanverowie to rasa w głównej mierze polegająca na swoim szczęściu i swoich umiejętnościach magicznych, które to napełniają ją ogromną wprost arogancją. Zignorowali żądania ludzi i przegrali. Tysiące ludzkich istnień(niewolników es’lanverów) spoczęło w samobójczych ataków na Dziewiątkę Prawdy, która dziesiątkowała oddziały wrogiej armii, jednak nawet ich przemożna siła nie wystarczyłaby na pokonanie Dzieci Szczęścia. Sześciu oddało swe życie i swoją moc pozostałym magom - trzem braciom z zaginionej dynastii Orthuvroth. Wzmocnieni uderzyli wszystkimi siłami na trzon wrogiej armii i zdruzgotali szeregi es’lanverów. Ci, nie mając już żadnych szans na zwycięstwo, wybrali ucieczkę z tego świata. I tchórzliwie uciekli.
Lud Nosgoth, cierpiący pod tyranią Ka’vari, mógł na razie spać spokojnie, bo żadna ze Starożytnych Ras nie zagrażała im bezpośrednio. Ale pośrednio cały czas groziło im stopniowe wyniszczenie przez wampiry(Ka’vari), zdradzające zaniepokojenie rozruchami w mieście. Fałszywe oskarżenia momentalnie posypały się na potężnych ludzi mieszkających w mieście i nie zdominowanych przez wampiry - natychmiast też ruszyły prewencyjne ataki na biedotę miejską, burzącą się z powodu braków żywnościowych. Zanim I Armia Wyzwolenia Nosgoth nie zdobyła miasta, śmierć poniosło ponad sto tysięcy ludzie, bestialsko zarąbanych przez Ka’vari. Armia przeprawiła się przez Morze Śródlądowe i już szykowała się do szturmu na mury miasta, gdy zdarzyło się coś co zaważyło na losie całej wojny.
Starożytni Bogowie spadli na ziemię. Byli bezbronni, całkowicie odosobnieni, całkowicie zdezorientowani, gdy Trójka, do której dołączyli najznamienitsi ludzcy magowie, niedawno wyzwoleni spod władzy Es’lanverów, przypuściła szybki i morderczy atak na Starożytnych. I tu się Starzy Bogowie nie popisali. Zaczęli umierać pod natarciem ludzi, którzy pokazali pierwszy raz, kto jest władcą tego świata. Oczywiście, nie można pominąć heroicznej walki Maxitora z El’drath Hune, Cesarzem Światłości, w której Maxitor poniósł klęskę; tak samo jak nie można pominąć walk Sióstr Zmierzchu z Kochankami[potem nazwanymi Kochankami Wiatru, Płomienia i Wody], w której Siostry poniosły druzgocącą klęskę; nie wolno również pominąć heroicznych walk na miecze i noże dwóch największych mistrzów walki wręcz wśród starożytnych i ludzi - Hekatona i Raziela, zdrajce Ka’vari. Pojedynków między potężnymi Starożytnych i ludzi było mnóstwo i znakomitą większość z nich wygrali ludzie, dzięki swojej ogromnej determinacji, dzięki wytrwałości i wierze, że niszczą swoich ciemiężycieli. Tak też istotnie było. Każdy ze Starych Bogów uznawał niewolnictwo za dobry środek do osiągnięcia potęgi. Niewolono w ten czas były całe narody, które jak jeden mąż powstały i rzuciły się na swoich panów. Jeszcze dziś można dostrzec na Równinie Żalu opuszczone miasta es’lanverów, których zabili ich niewolnicy, a potem dołączyli się do II Armii Wyzwolenia Nosgoth. Tak minął pierwszy rok Apokalipsy.
Drugi rok Apokalipsy minął stosunkowo spokojnie. Cały kontynent ogarnęły powstania przeciwko Starożytnym, którzy woleli się ratować niż podjąć walkę. Trójca wspomagała wszelkie wolnościowe zrywy i głównie dzięki ich pomocy teraz możemy cieszyć się wolnością. Ostatnim bastionem Starożytnych były Dwa Kły, imperium, którym władały Feniksy z Klanu Złotego Sierpa. Dwa Kły nigdy nie zostały zdobyte, dlatego też pewnie nadal istnieją. Dwie Armie Wyzwolenia Nosgoth spotkały się, a nad nimi przejęła władzę Trójca. Trzech braci skierowało wojska najpierw na Czerwony Kieł, ostatnio bastion Starożytnych. Trzy długie lata oblężenia, tysiące zabitych, setki tysięcy rannych, czary o apokaliptycznej mocy, skutecznie zniechęciły Trójcę do oblegania fortecy. Feniksy były nieustępliwe i przez tą nieustępliwość udało im się wynegocjować porządne warunki kapitulacji. Oni mogą odejść na Wschód - jakby coś tam oczywiście było - a Trójca nie zniszczy Dwóch Kłów. Bracia się zgodzili i dopełnili warunków. Feniksy odleciały, lud został wyzwolony. Apokalipsa dokończyła swojego żywota.
Pierwsze Imperium
Pierwsze Imperium obejmowało całe Wschodnie Nosgoth i Północ Zachodniego Nosgoth oraz oczywiście miasto Nosgoth. Gdy zniknęły wszelkie ślady po Starożytnych ludzie przystąpili do odbudowy i sformowali gigantyczny aparat państwowy, składający się z Imperium Dwóch Kłów, Wolnego Miasta Nosgoth, Cesarstwa Nivarandrel i Królestwa Nostriss. Ta ostatnia część Pierwszego Imperium zasługuje na poświęcenie jej kilku słów ze względu na fakt, że to ona była ostoją PI. na Zachodzie. Ten kraj, leżący idealnie na Zachód od Wolnego Miasta Nosgoth, był nieustannie nękany atakami barbarzyńców - kanibali. I choć Imperium wysyłało wielokrotnie posiłki dla Królestwa Nostriss, to upadło ono niedługo po samym powstaniu Pierwszego Imperium. Siła barbarzyńców była ogromna.
Armie liczące ponad trzysta tysięcy ponad dwu metrowych osobników o popielatej skórze zdobywały bez problemu kolejne miasta Królestwa Nostriss. Najdłużej utrzymywał się port Yarthnes, leżący niespełna dwieście kilometrów od Wolnego Miasta Nosgoth, które urastało w tym czasie na stolicę imperium. Barbarzyńcy zajęli i port Yarthnes, a potem zaczęli przeprawiać się przez Morze Śródlądowe, gdzie czekali na nich weterani Apokalipsy. Ci ich zwyczajnie roznieśli na strzępy. Z dwustu tysięcy, które zdołało przepłynąć na zrabowanych statkach przez morze, przeżyło może z tysiąc, które spektakularnie stracono na Placu Lśniących Kopuł. Potem nadeszło poselstwo tych barbarzyńców, ohydnych kanibali, zwierząt pożywiających sie własnymi braćmi. Poselstwo zaproponowało warunki pokoju. Ale przedtem jawnie zagroziło Pierwszemu Imperium. Szamani tych barbarzyńców wznieśli z morza tysiące ton skał i utworzyli most łączący wyspę Nosgoth z Zachodnim Kontynentem, który od tego czasu był nazywany Dzikim Zachodem. Potem go równie szybko zniszczyli. Zagrozili, że przejdą i nakarmią się dziećmi możnych Nosgoth. Poselstwo zostało przyjęte bardzo uprzejmie, za co ci barbarzyńcy odwdzięczyli się groźbami, które notabene zostały spełnione. Odtąd barbarzyńcy, którzy siebie nazywali krasnoludami, mogli przeprawiać się przez Morze Śródlądowe i osiedlać się na Wschodzie, w żyznym Cesarstwie Nivarandrel czy Imperium Dwóch Kłów. Nosgoth jednak było miastem, które zbyt zachwycało swoim ponadczasowym pięknem, które momentalnie przekonało nawet tych ohydnych barbarzyńców. Ten lud na samym początku zaistnienia w Pierwszym Imperium wprowadził niebywały zamęt - ich niepokorność i arogancja prowokowała zwycięzców Apokalipsy - dlatego dochodziło do pogromów w dzielnicach krasnoludów, jak sami siebie nazwali. Po kilkunastu latach nawet oni się uspokoili.
Pierwsze Imperium nie miało żadnej przeciwsiły, która by mogła być pretekstem do wojen, tak więc możni PI. po blisko siedemdziesięciu latach istnienia największego organu państwowego jaki istniał na Nosgoth, zwyczajnie go rozerwali na strzępy.
Wojny o Tron Pierwszego Imperium
Pierwszym terenem, który ogłosił niezależność od Tronu w Nosgoth, była tak zwana Morlestania. Był to związek kilkunastu książąt, władających Wschodnim Wybrzeżem. Z racji niekorzystnego położenia i łatwości zerwania łączności między przywódcami rewolty, Morlestania szybko upadła, jednak - analizując źródła - możemy stwierdzić, że była tylko początkiem wojen o Tron Pierwszego Imperium. Wreszcie Władca Nosgoth, Pleretarian III, zobaczył, że administracja takiego ogromnego państwa wymaga udoskonaleń, których jednak nie zdążył wprowadzić, gdy zbuntowały się kolejne prowincje: Meadht, Rozernov i Kastlain. Każda z prowincji przyporządkowała sobie pobliską szlachtę i uderzyła z południa Wschodniego Nosgoth na tereny podległe Pleretarianowi. Z początku Armia Lśniących Mieczy(PI) odnosiła sukcesy, jednak walna bitwa pod miastem Nostroth przechyliła szalę wojny na rzecz buntowników. Dodatkowym odważnikiem na tej szali wojny było całkowite zniszczenie ośrodków kultu Nostriss w południowych prowincjach. Wszyscy wierni zostali profilaktycznie spaleni na stosach, by nie mogli w jakikolwiek sposób pomóc Pierwszemu Imperium, które było ostoją władzy kultu Nostriss na Nosgoth. Armie buntowników, liczące przeszło trzysta tysięcy żołnierzy i dwa razy tyle służb zaopatrzeniowych, stanęły na Wschodnim Brzegu Morza Śródlądowego i milcząco obserwowało tysiące krasnoludów, wznoszących niebywale szybko ogromny mur, nazwany w późniejszych czasach Barierą. I choć historycy do dnia dzisiejszego utrzymują, że tylko dzięki krasnoludom Nosgoth przetrwało w niezmienionej formie, to można zaprezentować szereg faktów, które przyczyniają się do twierdzenia, że to jednak bitność i liczebność Wartowników(armia złożona z weteranów Apokalipsy i krasnoludów) przyczyniła się do odstąpienia od przeprawy na Nosgoth i walki na jej polach.
Po dwóch latach oczyszczania terenów na wschód od Morza Śródlądowego niedawni sojusznicy(Shelah Dor, władca Kastlain; Knestraf Błękitny, władca Rozernov; Zavarian I, władca Meadht) obrócili się przeciwko sobie. Powodem oczywiście był podział łupów. Shelah Dor, ambitnie i arogancko, oznajmił pozostałym, że widzi ich w roli swoich wasali, na co oni zareagowali wypowiedzeniem mu wojny. Działania wojenne jednak toczyły się niemrawo, społeczeństwo miało dość walk, podnoszenia podatków na wojsko i nieustannego strachu, że ktoś przyjdzie i ich pozabija. Knestrał Błękitny razem ze swoimi ludźmi wzniósł na dalekiej północy Nosgoth(obu kontynentów) kilka miast, które następnie ufortyfikował i nie wyściubiał z nich nosa. Czasami tylko wysyłał swoją marynarkę wojenną na Śródlądowe Morze, by oznajmić Nosgothczykom, że nadal może im zagrozić. Zavarian I utrzymał środek Pierwszego Imperium i wplątał się w wojnę z Shelah Dorem, która przez prawie dwieście lat nie miała rozstrzygnięcia. Oba kraje były wyczerpane do cna i chciały zakończyć ten bezsensowny konflikt, jednak ani władca Kastlain, ani władca Meadht tego nie chcieli, toteż urządzono przewrót. Obu władców zgładzono, a ich miejsce zajęli Zavarian II i Heverian Nostigz, członek szanowanego wówczas Stowarzyszenia Powierników Nos. Wojna dobiegła do końca, jednak na dalekim południu, w Zatoce Kła, wyrosło Królestwo Dwóch Kłów. Potężny władca Arald Casthress sprowadził swoich uczniów i zajął oba Kły, spuściznę po Starożytnych. Królestwo Dwóch Kłów jednak nawet nie myślało o wojnie z ludźmi, skupiało się na zdobyciu Cieśniny Agravelli, która blokowała im dostęp do Śródlądowego Morza, tam jednak napotkali nieznane istoty, które dosłownie zmasakrowały oddziały Władcy Dwóch Kłów. Od tego czasu to młode królestwo nie próbowało mieszać się w politykę kontynentalną, a skupiło się na lokalnych konfliktach w Zachodnim Nosgoth z rasą, tytułującą się elsanami.
Knestrał Błękitny dokonał żywota, a władzę przejęła Rada Regencyjna, która zdecydowała, że monarchia niesie ze sobą zbyt duże ryzyko absolutyzmu władcy. Wyjściem tego było zawiązanie federacji Wolnych Miast, która skupiała się głównie na pomnażaniu swych bogactw z handlu z plemionami krasnoludów, którzy odmówili opuszczenia swych ojczystych gór. W ten czas również powstało Bractwo, grupa władających ścieżkami, którzy mieli za zadanie dbać o magiczne bezpieczeństwo Wolnych Miast. Federacja Wolnych Miast nie angażowała się w wojny, więc nie będzie o niej wspomniane do czasów Pierwszego Rozliczenia.
Cesarstwo Słońca, rządzone żelazną ręką przez Zavariana II, przeżyło rozkwit ekonomiczny i kulturalny w czasach, gdy Heverian Nostigz uwikłany był w dworskie intrygi, które w końcu zaprowadziły jego królestwo do ponownego rozpadu. Z terenów dawnej prowincji Meadht powstały cztery królestwa: Anavariandor, Karsurior, Novardor i Sestemech. Każde z nich prowadziło własną politykę, bardzo pokojową względem pozostałych. Dopiero w 523 roku KE(Kalendarz Es’lanverów) Novardor, które urosło na potęgę ekonomiczną południa Wschodniego Nosgoth, wypowiedziało wojnę Sestemech, które od kilkunastu lat walczyło z epidemią nieznanej wówczas zarazy. Królestwo, od razu po przekroczeniu niebronionej granicy, od razu wysłało poselstwo do Generała Asteriana Gorthosa z proponowanymi warunkami kapitulacji. W tymże czasie w stolicy Sestemech, Zauvaris, umierał Heverian Nostigz razem z całym swoim królestwem. Na mocy pokoju w Kreynos, królestwo Sestemech stało się prowincją Novardoru w zamian za zapewnienie dostaw żywności dla ludności tam bytującej. Zarazę skutecznie wyeliminowali kapłani Kultu Dressgoth. Nieliczne źródła mówią, że to był celowy zabieg Królestwa Novardoru - wywołać zarazę i przyłączyć Sestemech - jednak późniejsze badania historyczne wykazały, że źródłem zarazy byli członkowie rasy zwanej Noth’rule.
Novardor ogłosił się Cesarstwem i potrzebując przeciwwagi, zaatakował Karsurior, który prowadził aktualnie wojnę z Wolnym Miastem Nosgoth o panowanie nad Śródlądowym Morzem i nic nie wiedział o kłopotach swojego sąsiada(Sestemech). Ignorancja zabiła to królestwo. Atakowane z dwóch stron jednocześnie nie mogło powstrzymać wrogów i szybko upadło. Zdobywcy byli tym razem bardzo zgodni, co do podziału ziem pokonanego. Całe południe Królestwa Karsurior przypadło Cesarstwo, a żyzną północ zabrało Wolne Miasto Nosgoth. Ostatnie królestwo, które powstało po upadku Meadht - Anavariandor - było rządzone przez tyrana, skutecznie izolującego wszelkie kontakty z innymi państwami. Teza, którą ogłosił władca Anavariandoru - Mesarth, później nazwany Przeklętym - że królestwo jest zupełnie samowystarczalne, została zwyczajnie wbita do głowy przy pomocy Zakonu Serca[grupa magów Arald Nostriss]. Społeczeństwo zostało ogłupione i całkowicie zdominowane przez ogromny aparat państwowy. Kompletny brak handlu zaowocował kilkoma klęskami głodu, które jednak nie stały się podstawą buntu, jak to bywało wcześniej. Anavariandor nie stał się również ofiarą Cesarstwa Novardoru, choć mogłoby się to wydawać bardzo prawdopodobne. Badania historyczne wykazały, że każdy mężczyzna w wieku od 7 do 120 lat musiał służyć w wojsku, co cało ogromną armię, większą niż Cesarstwo Novardoru, Wolne Miasta i Nosgoth mogło razem zebrać. Szacuje się, że w armii Anavariandoru służyło ponad dwa miliony ludzi, dowodzonych i wspieranych emocjonalnie przez akolitów Zakonu Serca. Nie wiadomym jest dlaczego Mesarth zwlekał z atakiem na południowe rubieże Cesarstwa, skoro miał ponad dwudziestokrotną przewagę liczebną nad Korpusem Południowym Cesarstwa. Można jedynie na ten temat spekulować. Bardzo popularną teorią jest niechęć do pokazania, że jednak w innych krajach żyje się ludności lepiej.
Wojny o Tron Pierwszego Imperium - wszystkie poniosły klęskę - na nowo ustanowiły porządek na Wschodnim Nosgoth. Z resztek Pierwszego Imperium popowstawały nowe państwa, które walczyły o hegemonię na kontynencie, de facto, ignorując sam Tron PI, co oczywiście było bardzo na rękę samym Nosgothczykom, ciągle wspieranym przez migrujące na Wschód klany krasnoludów. W roku 623 KE krasnoludy ukończyły budowanie Bariery, uniemożliwiając jakimkolwiek armiom lądowanie na Wyspie Nosgoth. Niedługo potem populacja krasnoludów w Nosgoth wyniosła 32% całej liczby mieszkańców, co spowodowało rozruchy społeczne. Zasiadający na Tronie Pierwszego Imperium Ezlear Vosterion zarządził wzniesienie kilku portów, w celu pozbycia się z Nosgoth krasnoludów i zapewnienie sobie panowania na Morzu Śródlądowym. Powstały następujące porty: Yesher-kar, Arnor-kar, Zolan-kir. Przyjmuje się, że rozpoczęcie wojny o Morze Śródlądowe jest końcem Wojen o Tron Pierwszego Imperium.
